Zbliżamy się do tej daty, uznawanej powszechnie, jako dzień odzyskania niepodległości przez Polskę. Za PRL-u jej nie świętowano; warto przeto retrospektywnie ocenić, jaka to właściwie prawda z tą niepodległością, i czy warto uroczyście obchodzić ów dzień? To nie jest prawda i nie warto go świętować; jeśli już to prędzej rocznicę 28 czerwca 1919 czyli dzień podpisania przez Dmowskiego i Paderewskiego Traktatu Wersalskiego; ale to też wątpliwa okazja. Polska bowiem, po rozejmie 11 listopada uzyskała nie niepodległość ale jej namiastkę. Były dla niej przeznaczone wobec Zachodu relacje lenniczo – senioralne. Pierwszym ich przejawem była blokada na transfer do kraju Armii Hallera; trwała ok. pół roku,CZYTAJ WIĘCEJ

Kochani Amerykanie, skoro się boicie złych duchów, i w celu ich odstraszenia takie ohydztwa musicie prezentować, to przyjedźcie do Polski; tu nie ma żadnych złych duchów. Przerażające Komuchy je do Ameryki przepłoszyły, tu zostały same dobre duszki, co to  w mysich  dziurach przetrwały i obecnie zeń wylazły. Spokój jest i cisza, kolki i liście  z grobów zmiatamy, świeczki palimy, ładne kwiatuszki układamy; żyć nie umierać, i nie oglądać żadnych świństw, i nie bać się nikogo… Adam Czochralski     31.10.2017CZYTAJ WIĘCEJ

Przeczytałem książkę; niestety moje podejrzenia się sprawdziły: Kołodko zwariował, w stopniu znacznym, Koźmiński w mniejszym, ale też; obaj nacjonalizmu /oczywiście z wykluczeniem szowinizmu, co się rozumie samo przez się/ boją się jak diabeł wody święconej, i są za „nieuchronną” globalizacją, z przemieszczaniem ludności włącznie. I pomimo tego że wiedzą, że : normą są podwójne standardy, oraz że „Podobno kilkadziesiąt milionów ludzi w Afryce się zamierza przemieścić w kierunku Europy”/A.K.K/ Najbardziej zdumiewające jest, że, z pewnym uproszczeniem: obaj byli wszędzie, wszystko widzieli, i ze wszystkimi kompetentnymi osobami rozmawiali, i do takich konkluzji doszli. Bo jest przyczyna. Ta ich choroba to nazywa się internacjonalizm. Za Komuny, byłCZYTAJ WIĘCEJ

Też mam swoją teorię o zamachu na prezydenta. Jest spore prawdopodobieństwo, że padł on ofiarą własnych słabości; był mianowicie kobieciarzem; to że zdradzał Jacqueline, było rzeczą powszechnie znaną. Ona, chcąc nie chcąc, pro publico, and childs,  bono, jakoś to tolerowała. Wykorzystywał swoje stanowisko dla kolejnych „zdobyczy”. Trafu trzeba, że „należał” /jak to się w Szczecinie onegdaj mówiło/ do jakiejś utrzymanki, jakiegoś gangstera /niestety zapomniałem nazwisk – oba są  znane/. Prawdopodobnie gangsterowi nie spodobało się to „szwagrostwo” z prezydentem, i dziewuszka, po paru razach po pysku albo po grzbiecie, żeby się ratować od bandyty, „wyznała” w żalu, że ten nicpoń Kennedy ją zgwałcił!!!..zgwałcił!?…moją ukochaną!?…Prawdziwy gangster takich afrontówCZYTAJ WIĘCEJ

Czytam zalecaną na blogu Kołodki książkę pt. „Nowy pragmatyzm kontra nowy nacjonalizm”; na razie doszedłem do połowy – do rozdziału „Nowy nacjonalizm bękartem neoliberalizmu”; przy okazji porada dla autorów: uważam, że ta nazwa „neoliberalizm” jest niefortunna – mimo, ze na Zachodzie wymyślona; człowiekowi niezaangażowanemu w egzegezę tajników ekonomii, nic ona nie mówi, a zdaje się, że w zamyśle użytkowników tego terminu, winna odzwierciedlać pejoratywny jego wydźwięk. Dlatego też sadzę, że właściwsza byłaby nazwa: egoliberalizm czy ochloloberalizm; jako, że zdobycz beneficjentów versus szkoda salariatu czy prekariatu, czyni z tych pierwszych hołotę – moralną wprawdzie ale zawsze. Nie odnoszę się do kwestii ekonomicznych, nie znam się naCZYTAJ WIĘCEJ

Kiedyś, dawno, dawno temu, w srogim reżimie komunistycznym, czyli w PRL-u, kiedy wolności osobiste były nieporównanie większe (za wyjątkiem ograniczeń podróży za granicę – słusznych zresztą; bo gdyby nie te restrykcje, wszyscy co przeżyli wojnę uciekliby na Zachód, zamiast się męczyć w zdewastowanym kraju z jego odbudową z ruin) niż w dzisiejszej „wolnej Polsce”, było takie coś co się zwało „Muchozol”. Mikstura owa zawarta była w puszce średnicy ok 6 cm i wysokiej na 15 cm, oklejona, dość niedbałą, nalepką z numerami Polskiej Normy, napisem „Muchozol” i widokiem muchy przewróconej do góry nogami. Zawartość działała tak, że jak się na ułamek sekundy (byle tylko psiknąć)CZYTAJ WIĘCEJ

Ochrona obywateli ze strony państwa: emerytalna, rentowa i zdrowotna, to jest przejaw postępu cywilizacyjnego; tzw. prywatyzacja, czyli wycofanie się z niej, byłoby krokiem wstecz od tego postępu. USA jeszcze do europejskiego standardu nie dorosły, ale rosą, i urosną; Obamacare jest tego dowodem – nie wycofają jej. Opieka zdrowotna musi być, podobnie jak edukacja, zasadniczo non profit i państwo jest za nią odpowiedzialne. Adam Czochralski      15.10.2017  CZYTAJ WIĘCEJ

Oglądam czasem reportaż z działania komisji ds. reprywatyzacji, i tak sobie myślę: ileż to trudu zadają sobie śledczy ministrowie, aby załatać najbardziej bulwersujące przypadki złodziejstwa; troskę przy tym wykazując, aby zasady prawne które to umożliwiły, pozostały nienaruszone. Skąd taki wniosek? ano stąd, że jak dotychczas (może uszło mojej uwagi, ale raczej nie), ale żadnego z sędziów którzy ustanowili kuratorów dla osób w wieku biblijnym, do odpowiedzialności nie pociągnięto; a ta czynność winna być pierwszą w uczciwym dochodzeniu czy śledztwie. Od owych orzeczeń zaczęła się cała afera. Dziś Komisja tarmosi różnych urzędników i kombinatorów drobnych, przy niewątpliwej pobożności swojej, ani bacząc na zasadę Dekalogu, która głosi:CZYTAJ WIĘCEJ